Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kultura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kultura. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 grudnia 2011

O Cavie praktycznie, czyli hiszpański (kataloński?) szampan w akcji!


Sylwester 2011 zbliża się wielkimi krokami, więc większość z nas ma pewnie w planach przywitać go z szampanem, a raczej musującym winem, w ręku. Dziś chciałabym zwrócić waszą uwagę ku innej wyśmienitej opcji, jaką nam proponuje rynek hiszpański, a mowa tu o CAVIE (uwaga językowa: wbrew pozorom nie jest to la Cava, tylko EL Cava – tak jak i zresztą el vodka, el tequila, etc). Cava szturmem zdobywa świat, a wielu wręcz śmie twierdzić, ze najlepsze egzemplarze Cavy z powodzeniem mogą konkurować z prawdziwymi szampanami francuskimi. Plotka rozpuszczona przez samych Hiszpanów? Cóż, o tym musicie się przekonać sami!

Skąd pochodzi CAVA?

W zasadzie prawie cała produkcja Cavy (ok. 95%) znajduje się w Kataloni, a ściślej rzecz biorąc w rejonie o nazwie Alto Penedés. I choć zaczęto produkować Cavę też w innych częściach Hiszpanii, na przykład w Walencji czy w słynącym ze znakomitych win Ribera de Duero, Katalonia wciąż wiedzie wyraźny prym na rynku Cavy.

Sama nazwa (Cava) dla tego hiszpańskiego wina musującego została oficjalnie wprowadzona w 1972 roku, aby uniknąć konfliktu z Francją, która widząc u sąsiadów silną konkurencję dla swojego szampana naciskała, aby nazwa ''szampan'' ograniczała się tylko do wyrobów z rejonu Champagne. Od tej pory CAVA to tzw. ''denominación de origen'', na którą sobie mogą zasłużyć tylko te bodegi, które spełniają odpowiednie kryteria jakości (więcej o ''denominación de origen'' piszę tu)

Skąd bierze się CAVA?

Ogólnie rzecz biorąc Cavę wytwarza się z białych winogron, choć oczywiście do Cav różowych używane są te czerwone. Jako, że te zapiski mają być praktycznym przewodnikiem po cavie, zainteresowanych szczegółami produkcji odsyłam do konsultacji sekcji z linkami, które znajdziecie pod spodem tego artykułu.

Głównymi rodzajami szczepów winogron (variedades de uva) używanych do produkcji Cavy są:

Macabeo (macabeo to zresztą typowy rodzaj gron wykorzystywany do produkcji białych win w Hiszpanii)
Xarel-lo
Parellada

Natomiast do produkcji Cav zbliżonych w smaku do szampana oryginalnego wykorzystywane są też szczepy chardonnay oraz pinot noir.

Jak powstaje CAVA?

Cava to wino, które przechodzi proces fermentacji dwa razy, w tym druga fermentacja przebiega już w samej butelce. Właśnie w ciągu tej drugiej fermentacji uwalnia się charakterystyczny dla win musujących dwutlenek węgla.

Jak rozszyfrować CAVĘ?

Istnieje 6 rodzajów Cav w zależności od ilości zawartego w niej cukru:
1. Brut Nature (bez cukru, czyli cava najbardziej wytrawna)
2. Extra Brut (wytrawna, do 6 gram cukru na litr)
3. Brut (do 15 gram cukru)
4. Seco (od 17-35 gram cukru)
5. Semiseco (od 35-50 gram cukru, Cava półsłodka)
6. Dulce (ponad 50 gram cukru, Cava słodka)


Jeśli zaś chodzi o dojrzewanie Cavy (crianza), to wyróżniamy:
  • Joven (młoda) od 9 do 15 miesięcy
  • Reserva od 15 do 30 miesięcy
  • Gran reserva wino leżakowane ponad 30 miesięcy.
Jako ciekawostkę dodam, iż Cava typu Gran reserva może być tak nazwana tylko, jeśli pozwoli na to specjalna rada katalońska do spraw Cavy, po uprzedniej jej degustacji i analizie1.

Jakie tajemnice kryje korek Cavy?

Na korku cavy, od spodu, zazwyczaj zobaczymy namalowaną czteroramienną gwiazdkę, co oznacza, że proces fermentacji został przeprowadzony w butelce i jest to znak jej dobrej jakości. 

Jeśli zamiast gwiazdki ujrzymy kólko, znaczy to, że proces fermentacji odbył się poza butelką (żeby ten proces przyspieszyć), czyli w dużych zbiornikach, z których następnie wino zostało rozlane do butelek (bąbelki są wtedy większe). Taką metodą (nazywaną granvás) otrzymuje się niestety wino musujące gorszej jakości. 

Jeśli zaś naszym oczom okaże się trójkąt, znaczy to, że jest to najgorszej jakości wino musujące, gdzie dwutlenek węgla został podany w formie sztucznej (czyli nie został wytworzony w procesie naturalnej fermentacji). Rzadko można też spotkać prostokąty, które należałoby uplasować pomiędzy gwiazdką, a kółkiem (wino fermentowane w butelce, ale z pominięciem paru ważnych faz produkcji Cavy, zainteresowanych takimi szczegółami zapraszam do sekcji z linkami). Reasumując: najlesza jest gwiazdka, w zasadzie tylko cava z gwiazdką to prawdziwa cava.



Na etykiecie butelki Cavy (z przodu i z tyłu) powinna się znaleźć garść podstawowych informacji2:


Nazwa cavy (np. Gramona, Barocco, etc)
Typ wina (np. brut natural, brut, seco, etc)
Rejon, z którego pochodzi , któremu przy dobrych cavach będzie towarzyszyła “Denominación de origen
Rok zbioru winogron (año de cosecha)oraz rok, w którym wino zostało zabutelkowane*

Nazwa firmy, która produkuje cavę (tzw. bodega)

Inne informacje, takie jak pojemność butelki (najczęściej 0,75litra), procent alkoholu, itp


* to drugie pojawia się raczej rzadko na butelce
Na koniec dodam, iż najlepsza butelka to butelka zrobiona ze szkła ciemnego, gdyż tak najlepiej chroni się wino przed szkodliwym działaniem światła.

Jak i do czego należy podawać CAVĘ?

Cavę podajemy dobrze schłodzoną w temperaturze ok. 4-7 stopni C, maksymalnie 8, choć niektórzy producenci polecają też trochę wyższą temperaturę aż do 10 stopni (ja osobiście wolę niższą temperaturę). Nie należy zmrażać jej w zamrażalniku, gdyż spowoduje to częściową utratę jej aromatów i smaku. Najlepiej więc włożyć cavę do lodówki na cztery godziny przed podaniem.

W zależności od zawartości cukru będziemy dobierać do cavy odpowiednie towarzystwo w jedzeniu. Tak więc te najbardziej wytrawne cavy (brut) będą pasować do ryb, mięsa, wędlin, owoców morza i słonych przystawek, a te słodkie wersje zostawmy raczej do deserów.

Jaką CAVĘ wybrać?

Ceny dobrych win w Hiszpanii nie są wygórowane, czego niestety nie da się powiedzieć o Polsce. Dlatego też znajomym, którzy wybierają się do Hiszpanii, zawsze polecam zakup wina czy cavy jako pamiątki z pobytu lub prezentu dla rodziny i przyjaciół w Polsce :-)

Najbardziej cenione cavy to te wytrawne, czyli typu BRUT. W Hiszpanii można zakupić całkiem poprawne smakowo cavy już od 5 euro, a w granicach 10 dostaniemy naprawdę świetną cavę.


Najbardziej znani w Hiszpanii producenci cavy to zdecydowanie Freixeet i Codorniu (np. znana cava Anna de Codorniu). Są to marki bardzo rozpoznawalne i godne zaufania.

Podstawowe informacje o CAVIE
zawartość alkoholu: ok. 11,5% Vol.
temperatura podawania: 4-7 stopni C (max. 8)
temperatura idealna do przechowywania: 16 stopni (nie powinna przekraczać 18)


Słowniczek przydatnych terminów
espumoso
gazowane
graduación alcoholica
zawartość alkoholu
año de cosecha
rok zbioru winogron
servir frío
podawać schłodzone
crianza
dojrzewanie
variedad de uva
rodzaj winogrona (szczep)


Źródło informacji, z których korzystałam:


Przydatne linki dla tych, których interesuje pogłębienie swojej wiedzy o cavie:

Na początek zachęcam do bardzo ciekawego artykułu w POLITYCE:
O korkach (po hiszpańsku)
Historia, informacja na temat produkcji Cavy oraz wiele cennych wskazówek (po hiszpańsku)




Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2012 i samych wspaniałych wrażeń na Sylwestrze (może w Hiszpanii?) życzy autorka blogu!



czwartek, 29 grudnia 2011

Cięcia, mrożenia i podwyżki, czyli...Szczęśliwego Nowego Roku w wydaniu hiszpańskim!

Kolejny rok już prawie za nami, a w Hiszpanii kryzys zatacza kolejne błędne koło. Czy 2012 przyniesie nam zmiany? Wszyscy w nadziei oczekują na cud, który miałby się pojawić z rąk nowego premiera Hiszpanii, Mariana Rajoy. 
To prawica wygrała w niedawnych wyborach i przejęła na siebie ogromny ciężar wyprowadzenia kraju z kryzysu. A jest z czego wyprowadzać. Bezrobocie waha się w granicach ok. 20 procent, w tym 40 procent wśród ludzi młodych. Było więc do przewidzenia, że Hiszpanie zmienią opcję polityczną. Ale już pierwszymi decyzjami Rajoy pokazał, ze obietnice wyborcze to...tylko obietnice i kropka.

Były premier Zapatero i obecny Rajoy
Ogłoszono pierwsze ważne decyzje. Ogromne cięcia w budżecie (między innymi na rozbudowę i modernizację kolejowej dumy Hiszpanii, RENFE), mrożenie płac urzędników państwowych i podwyższenie ilości godzin pracy i... to, czego obawialiśmy się najbardziej, a Rajoy przed wyborami zawsze wykluczał... podniesienie podatków.

Nie nastraja mnie to pozytywnie wobec wyzwań Nowego Roku. Hiszpania znów idzie w kierunku dziwnego wspomagania tych, którzy są od bardzo długiego czasu na bezrobotnym (przedłużono zapomogi 400 euro dla bezrobotnych, którym prawo do pobierania bezrobotnego się skończyło), zapominając o jakiś bardziej dalekowzrocznych rozwiązaniach i planach, tak, aby przede wszystkim polepszyć sytuację na rynku pracy, szczególnie wśród ludzi młodych. Wręcz przeciwnie. W nowym roku zamraża się wiele nowych miejsc pracy w sektorze publicznym, redukując liczbę policjantów i... nauczycieli.

Sam rząd też się wprawdzie nie oszczędził, wprowadzając cięcia 20-procentowe do pieniężnych dotacji dla hiszpańskich partii, ale...posłowie pozostawili swoje pensję nietknięte. Za to prawie 20 procent obniżą się pensje wysoko postawionych urzędników rządowych, którzy i tak zarabiają takie pieniądze, że nawet po tej obniżce będzie nam, zwykłym śmiertelnikom, do nich jeszcze bardzo daleko.

Jak cały ten kryzys widać w dniu codziennym?

Dla mnie to przede wszystkim nowo pojawiające się cliché w rozmowach typu small talk, które do tak niedawna, zawsze w dużej mierze bazowały na narzekaniu na pracę. Od jakiegoś czasu to też się zmieniło. Teraz nie narzeka się na pracę, a jeśli już to po cichu. Wytrzymuje się więc z zaciśniętymi zębami coraz gorsze warunki umów (umowy na czas nieokreślony są już rzadkością), niższą płacę i dodatkowe wymagania pracodawcy (nawet te niezgodne z prawem), a zamiast buntu, pojawia się bezsilność, która w small talk przekłada się na: Dzięki Bogu, że mam pracę, więc nie mogę narzekać!

Hiszpanie są w szoku, trawią nowe wiadomości w przeddzień Noche Vieja. Co wymyśli teraz rząd, żeby pueblo choć trochę obłaskawić? Uchylenie prawa o zakazie palenia na pewno wielu by ucieszyło i na jakiś czas uspokoiło - to właśnie przewiduję, że się stanie w przeciągu najbliższych miesięcy. A szkoda. Hiszpania znów jest na drodze do zatoczenia kolejnego błędnego koła, gdyż jak zwykle wybiera drogę na skróty, zamiast poważnie zastanowić się nad długofalowym działaniem... obym się myliła!

I tego, drodzy zapiskowicze, życzę sobie z całego serca w Nowym Roku.

czwartek, 10 stycznia 2008

O cechach charakteru, czyli czy ognisty Juan dogadałby się z nieśmiałą Zosią?

Temat o cechach charakteru Hiszpanów poddała mi Kasia, ukłon więc w jej stronę.

Jacy są Hiszpanie? Otóż każdy Hiszpan to prawdziwy podrywacz typu macho, zarazem ognisty i romantyczny, a typowa Hiszpanka to kobieta targana namiętnościami, miłośniczka flamenco, pełna wybuchowego temperamentu.

Tak zapewne powinnam zacząć te zapiski, gdyż właśnie tego się spodziewają wszyscy, którzy chcą Hiszpanię odwiedzić. Ale czy tacy są prawdziwi Hiszpanie? Czy to tylko marketingowa otoczka sprzedawana turystom wraz z imagem wiecznie słonecznej, nadmorskiej Hiszpanii? A może to wrednie zakorzenione stereotypy każą nam tak myśleć, a rzeczywistość jest daleka od przedstawionego powyżej obrazka?


Zacznę może od wyjaśnienia dlaczego jestem bardzo przeciwna uciekaniu do stereotypów przy opisie mieszkańców jednego narodu. Mam tą niechec po moim pobycie w Anglii i Niemczech, gdzie etykietka Polki zdawała się mowić sama za siebie i bardzo mnie to bolalo.

W Niemczech, na przyklad, podczas luźnej imprezy z moimi znajomymi, ktoś poprosił mnie o rozlanie tequili. Zrobilam to z wielka chęcią, rozmawiajac przy tym z jednym z gości, aż do momentu, kiedy ktoć rzucił kąśliwą niby-żart uwagę: No, tak, widać, że Polka! Na początku nie zrozumiałam, ale kiedy wszyscy sie roześmieli, a żartowniś wskazał kieliszki, dotarło do mnie: przez nieuwagę napelniłam tequilą kieliszki po same brzegi.

W innych okolicznościach taki komentarz, nie wzruszyłby mnie ani troche. Biorąc jednak pod uwage opinię Niemców o Polakach, którzy uważają nas za naród alkoholików i zodziei, żartownisiowi nie odpuściłam, zajadliwie broniąc siebie i moich rodaków.

Zacznijmy więc od tego, jak Hiszpanie są spostrzegani przez inne narody i czy te opinie mogą zawierać choć ziarnko prawdy.

Najgorszym wrogiem poczciwych Hiszpanów są Francuzi i Portugalczycy. Jeśli więc szukać stereotypów negatywnych, to własnie w tych krajach. Przy pomocy mojej koleżanki z Portugalii i Francji ustalilyśmy więc taki oto portret niedobrego Hiszpana (który, nie ukrywajmy, pokrywa się z ogólnym o nich wyobrażeniem).

Los Españoles spostrzegani są więc jako wieczni luzacy, spóźnialscy, powolni w pracy, gadatliwi i skorzy do zabaw oraz uciech cielesnych. Kobiety Hiszpanki maja famę kobiet ognistych, namietnych, do bólu zazdrosnych i bardzo pewnych siebie. Mężczyźni cieszą sie slawa podrywaczy, namiętnych romantyków i maminsynków (przeciętny Hiszpan wyprowadza się z domu w okolicach trzydziestki – to drugie miejsce po Wlochach, i daleko za Niemcami, ktorzy opuszczają rodzinne gniazdko już około dwudziestki*).

Z moich obserwacji dodalabym jeszcze, że jest to naród niezwykle glośny (według badań**, tylko Japonia prześciga Hiszpanie w natężeniu hałasu). Wynika to z faktu, iż Hiszpanie mówią glośno, krzyczą chętnie, a klakson używany jest jako oznaka zniecierpliwienia bądź też sluży do pozdrowienia znajomego. Stało się to moim absolutnym przeklenstwem – często bowiem nie wiem dlaczego na mnie i czy na mnie trabią, więc wpadam w panikę i myślę szybko, co zrobiłam źle (prawdopodobnie zagapiłam się dwie sekundy na swiatłach)

Co ciekawie, sami Hiszpanie odowołują się do stereotypow bardzo chętnie. Szczególnie jeśli chodzi o wspomnianych wyżej Francuzów, Portugalczyków, Anglików czy Amerykanów – przylepiając im raczej nieprzychylne etykietki. Na szczęscie teoria raczej nie pokrywa się z praktyką. Nasłuchalam się już wiele o zarozumiałych i wyniosłych Francuzach, ale kiedy przyjechała do nas urocza Camille i sympatyczny Floran, nikt nie traktował ich gorzej, wręcz przeciwnie, spotkali się z bardzo ciepłym przyjęciem i skosztowali prawdziwej hiszpańskiej gościnności.

W tym miejscu należy dodać, że istnieje wiele przekonań na temat cech charakteru Hiszpanów, w zależności od regionu, w którym mieszkają. I tak, dla mieszkańca Madrytu Katalończyk będzie nacjonalistyczną, zarozumialą swinią, podczas, gdy w Katalonii, los Madrileños uważani są za zimnych, zapatrzonych w siebie skurczybykow. Zapytajcie Hiszpana jaki jest typowy Andaluzyjczyk, a od razu usłyszycie, że Andaluzja to rejon leniuchów (aczkolwiek o dobrym sercu i dobrodusznej naturze), nierobów i wiecznych imprezowiczów.

Hiszpanie nie wydaja się zresztą narodem specjalnie solidarnym – wystarczy podać przyklad drużyn piłki nożnej, czyli slynnego klubu Real Madrid oraz Barça z Barcelony. Jak oni sie nienawidzą! Popelniłam kiedyś okropne faux pas wobec dwóch zagorzalych kibiców Barça (o czym wtedy jeszcze nie wiedziałam), kiedy radośnie ich spytalam, czy cieszą sie z wygranego meczu pomiędzy Niemcami, a Hiszpanią. Otóż nie, jak się okazało kibicowali Niemcom, gdyż Hiszpania była reprezentowana właśnie przez Real Madrid...

O antagonizmach na tle tendencji separatystycznych, jakie istnieja w Hiszpanii wszyscy na pewno słyszeli. Kraj Basków i Katalonia to wieczna kość niezgody, niczym Irlandia Północna w Wielkiej Brytanii. Jest to jednak temat na inne zapiski.

Wracając od mojej małej dygresji do naszego tematu, jakimi dobrymi cechami zdają się wyróżniać Hiszpanie?

Jest to naród, bardzo ogólnie rzecz biorąc, uśmiechnięty i optymistyczny (tak, wiem, sluży im słoneczny klimat), niezwykle i prawdziwie gościnny oraz otwarty. Hiszpanie są zazwyczaj szczerze przemili i pomocni – może i nie można liczyć na to, ze przyjdą punktualnie na umówione spotkanie, ani na to, ze w ogóle przyjdą, ale nie zawiodą w sytuacjach podbramkowych, kiedy naprawdę potrzeba pomocy.

Czy Juan dogadałby się więc z Zosią?
Jasne, że tak! O ile ani Juan ani Zosia nie zapatrzą się za bardzo w etykietki, co mi się na początku w Hiszpanii niestety zdarzało robić. Z pewnością przyjezdżając do Hiszpanii, natkniecie sie na tylu ¨typowych¨ co i ¨nietypowych¨ Hiszpanów. A jeśli kiedyś przyjdzie wam z pobłażaniem mówić, że Hiszpania to kraj niewyżytych machos, imprezowiczów i leniuchów – pomyślcie, czy wy chcielibyście, żeby, zgodnie z panujacą za granicą modą, mowiono o nas, że wszyscy Polacy to złodzieje, krętacze i alkoholicy. Howgh.








źródla, na których oparłam te zapiski:

*http://www.ftd.de/lifestyle/outofoffice/:Out%20Office%20Kein%20Bett%20Hotel%20Mama/263127.html

** http://www.granma.cu/espanol/2004/noviembre/lun29/48club.html

A jak się widzą sami Hiszpanie:
http://www.periodistadigital.com/estilo/object.php?o=194290

http://www.mequieroir.com/vivir/espana/descripcion17.phtml

czwartek, 20 grudnia 2007

Swieta, Swieta, czyli troche o tradycjach swiateczno-noworocznych w Hiszpanii





Skoro już nastrój Świąteczny na dobre osiadł się w naszych domach, opowiem wam trochę o tradycjach Bożonarodzeniowych i Noworocznych w Hiszpanii, jako, że miałam już okazję w nich osobiście uczestniczy rok temu i mogę zdać relacje z pierwszej ręki. Usiądźcie więc wygodnie z ciepłą kawką w ręce – zapraszam was na podróż po świątecznej Hiszpanii.


Zaczniemy od podobieństw: religijni czy nie, Hiszpanie, podobnie jak większość Europejczyków, również obchodzą Święta Bożego Narodzenia (Navidad). Wspominam tu o religijności nie przez przypadek – w ostatnich latach spadła ona w niegdyś bardzo katolickim kraju dość drastycznie i wszystko wskazuje na to, że trend ten będzie się utrzymywać. Zjawisko to przekłada się nawet na życzenia świąteczne: Dawne Feliz Navidad (Wesołych Świąt Bożego Narodzenia) powoli wypiera bardziej neutralne Felices Fiestas (Wesołych Dni Świątecznych).


Tak jak i my, Hiszpanie szaleją na zakupach przedświątecznych, konsumpcjonizm w okresie listopad-grudzie kwitnie z takim samym zapałem, co u nas, pojawiają się też coraz to większe choinki, migające lampki, a świąteczne stoły uginają się pod wystawnymi daniami. Okres przedświąteczny to też kolacje firmowe, które stały się obowiązkowym elementem świętowania. 

Same Święta to, zupełnie jak u nas, czas spędzany wyłącznie z najbliższymi. I na tym praktycznie kończą się podobieństwa. Różnice są widoczne już od samej Wigilii, La Noche Vieja (dosł. Dobra Noc). Kolacja wigilijna ogranicza się do, owszem, nie byle jakiej biesiady, której głównymi bohaterami są owoce morza, i... już. Prezentów nie zobaczymy aż do dnia 6 Stycznia, w którym, zamiast Świętego Mikołaja (Papa Noel) przybywa Trzech Króli (Los Reyes Magos). Muszę tu jednak zaznaczyć, że coraz więcej kominów otwiera się i dla Świętego Mikołaja w Hiszpanii, który w niektórych rodzinach przyjmowany jest z prezentami 24 grudnia, ale wciąż są to nieliczne domy.


Wigilia odbywa się więc w gronie bardzo rodzinnym, przy stole. Potrawy to przede wszystkim owoce morza, ryby, a na deser słynny hiszpanki TURRÓN oraz słodycze z marcepanu. Pierwszy (i ostatni!) Dzień Świąt upływa na leniwych rozmowach, jedzeniu,spacerowaniu i oglądaniu telewizji (z naciskiem na leniwe rozmowy, jak to w Hiszpanii)

La Noche Vieja (dosl. Stara Noc), czyli Sylwester, to kolejna okazja do rodzinnych spotkań, a przynajmniej do wybicia dwunastej. Po północy jednak młodzi udają się z przyjaciółmi na imprezy. Najpierw jednak zjedzą dwanaście winogron – jedno na każde wybicie zegara, a życzenia noworoczne popiją hiszpańskim szampanem, tzw. CAVĄ.

.Okres świąteczny kończy się oficjalnie z dniem Trzech Króli, 6 stycznia, który jest dniem wolnym od pracy. Tradycja nakazuje w tym dniu uraczyć się choć kawałkiem ciasta drożdżowego, nazywanego roscón (na zdjęciu). W środku ciasta ukryta jest niespodzianka – osoba, której się ta niespodzianka przytrafi na talerzu, dostaje specjalna koronę, którą musi nosić przez jakiś czas.

środa, 19 grudnia 2007

O tolerancji Hiszpanow, czyli zapiski nie do konca poprawne politycznie

Hiszpanie mienia sie narodem tolerancyjnym.

Geje, lesbijki czy tez transwestyci wystepuja w telewizyjnych talk-shows na porzadku dziennym i nikt sie nie odwraca na ulicy za calujaca sie para chlopakow. Zalegalizowano zwiazki pomiedzy homoseksualistami, prowadzi sie otwarte rozmowy o adopcji dzieci przez pary tej samej plci, co wiecej, wielu prezenterow telewizyjnych, ulubiencow publicznosci, otwarcie sie przyznaje do swojej homoseksualnosci, pozdrawiajac na wizji swoich partnerow i robiac aluzje do swoich przygod w mesko-meskiej alkowie. Mozna ten trend zreszta zaobserwowac na ulicach Madrytu – wszechobecna atmosfera gay pride, teczowe, powiewajace flagi, sklepy dla gejow w Madryckim Soho (Chueca), kluby, bary gay friendly…jednym slowem: tolerancja jako produkt reklamowany dla kazdego, wszedzie i o kazdej porze…

I teraz chcialabym sie z wami podzielic moim dylematem.

Bo skoro Hiszpania to kraj mlekiem i miodem plynacy dla osob odmiennej orientacji seksualnej, to skad bierze sie w jezyku hiszpanskim tyle pejoratywnych okreslen i wyrazen zwiazanych wlasnie z homoseksualizmem? Dlaczego na co dzien slyszy sie wiele niewybrednych zartow na temat gejow, a i wcale nie brakuje ostentacyjnych przeciwnikow homoseksualistow, ktorzy z pewnoscia, gdyby sie tylko nadarzyla okazja, rzuciliby pierwsi kamieniem? W telewizji, na wizji –owszem, jestesmy tolerancyjni, ale, czy poza kamera, rzeczywistosc gejowska jest faktycznie tak slodka i beztroska, jak sie nam, obserwatorom z innym krajow wydaje?

Wracajac do tematu jezyka. Zeby nie pozostac goloslownym, oto garsc slow i wyrazen, ktore sie uzywa w jezyku hiszpanskim do opisania srodowiska gejowskiego(wszystkie mniej lub bardziej, ale zawsze obrazliwe):

Slowa oznaczajace ´´gej´´:

- maricón ( uzywane tez do zwracania sie do innych zartobliwie lub nie, np. Hola, maricón,¿qué pasa?)
- marica, mariquita (dosl.biedronka), trucha (dosl. pstrąg), una loca (dosl.szalona), una reina (dosl.krolowa)

Oraz niewybredne wyrazenia idiomatyczne:

- tiene pluma (dosl. ma pioro, oznacza mezczyzne/geja, ktory zachowuje sie, gestykuluje jak kobieta)
- es suave (dosl. jest delikatny, czyli gej)
- pierde aceite (dosl. traci olej)
- es de la acera de enfrente (dosl. jest z chodnika z naprzeciw)
- salir del armario (dosl.wyjsc z szafy, oznacza ujawnienie swoich sklonnosci homoseksualnych)


Z drugiej strony az dziw bierze, skad w Hiszpanii, kraju brutalnie przystojnych machos, kraju meskiego do nieprzytomnosci Antonio Banderasa, kraju az przesyconego heteroseksualnoscia mezczyzn, bierze sie taka liczba zdeklarowanych gejow? I tu wylania sie dwoistosc natury Hiszpanow: bycie gejem jest trendy – o ile masz szczescie obracac sie w towarzystwie gwiazd telewizyjnych i mieszkasz w duzym miescie. Obraz zmienia sie drastycznie w malych miejscowosciach – tutaj bycie gejem juz takie glamorous nie jest…

Czy Hiszpania jest wiec krajem tolerancyjnym i otwartym na odmiennosc seksualna? Czy jest przed nami pod tym wzgledem o cale wieki do przodu? Czy moze jest to tolerancja na pokaz, a w srodku az roi sie od mocno zakorzenionych uprzedzen, ktore nie sa na pierwszy rzut oka widoczne, poniewaz nie wypada ich w dzisiejszych czasach pokazac?

Na te pytania odpowiedzi nie znam, ale z pewnoscia mozna stwierdzic, ze gejowie maja wiecej praw, jak tez i smialosc do wychodzenia z szafy, a przynajmniej tak jest wlasnie w Madrycie.

Nie tak dawno przeciez, przechadzajac sie niedzielnym popoludniem po slynnej dzielnicy Chueca, nasza uwage przykula mala ksiegarnia, wypelniona po brzegi ludzmi. Zdawala sie najzywklejsza ksiegarenka na swiecie, dopoki nie przekroczylismy jej progow…Bez zadnego uprzedzenia, znalezlismy sie nagle posrod ksiazek, magazynow, filmow porno dla homoseksualistow i lesbijek.

Zupelnie zmieszani probowalismy sie z ksiegarni chylkiem wycofac. Na co mily sprzedawca, widzac nasze zaskoczenie, zawolal nas i niemalze zepchnal w kierunku schodow wiodacych do drugiej czesci ksiegarni, mowiac, ze tam na pewno znajdziemy cos dla siebie. O naiwna, bylam wiec pewna, ze na dole znajduje sie ksiegarnia normalna. Kolejne zaskoczenie: ksiegarnia zmienila sie nagle w seks shop! A mijajaca nas na schodach para gejow rzucila nam komentarz: Mmm, szukamy zabaweczek na Swieta?

Wyszlismy z ´´ksiegarni´´ smiejac sie sami z siebie. Ale pytanie w mojej glowie pozostalo: czemu ´´ksiegarnia´´ nie byla oznaczona jako sex shop? Nie neguje prawa do istnienia takich gejowskich ksiegarn, ale wolalabym byc o tym od wejscia poinformowana…

Jeden z naszych kolegow narzekal tez zreszta ostatnio, ze w Madryckich dyskotekach nie da sie odgonic od natretnych gejow, ktorzy, pomimo odmowy, nachalnie narzucaja sie i probuja go za wszelka cene podrywac. I nie jest to jedyny komentarz tego typu, jaki w przeciagu ostatnich miesiecy uslyszalam...

Przyznam szczerze, ze jestem zwolenniczka nie przesadzania w zadna strone - ani nie podoba mi sie dyskryminacja i obrazanie gejow, ani nie przepadam za ostentacyjnoscia, z jaka w Hiszpanii sie srodowisko gejowskie obnosi - i jest to moje calkiem politycznie niepoprawne zdanie.

Dotarlismy wiec juz do konca moich zapiskow o tolerancji w Hiszpanii, wnioski musicie wyciagnac sami. Definicja tolerancji bowiem, zalezy w naszej rzeczywistosci niestety od definiujacego, a wiekszosc z nas bedzie uzywac tego slowa tylko w teorii, nie majac przy tym pojecia, co oznacza w praktyce. A ci po drugiej stronie tolerancji, beda sie nia czesto poslugiwac dla usprawiedliwienia czynow, ktore wcale nie mieszcza sie w jej zakresie. Polityczna poprawnosc utrudnia dodatkowo cala sprawe, gdyz zwykle nie pozwala nam na swobodne wyrazanie swoich pogladow, nie narazajac sie przy tym na epitet ´´nietolerancyjnego´´.

I tyle na temat nie/tolerancji w Hiszpanii – niepotrzebne skreslic.


DO POCZYTANIA:
Oto niektore pozytywne przyklady wyjscia z szafy. Najbardziej znane twarze zdeklarowanych homoseksualistow w Hiszpanii:

Boris Izaguirre
Niezwykle popularny prezenter telewizyjny (prowadzi program w stylu talk-show, ktory sledzi zycie hiszpanskich gwiazd) Jest tez uznanym pisarzem - jego ksiazki zdobyly wiele prestizowych nagrod

Jorge Javier Vazquez

Bardzo znany prezenter telewizyjny programu zajmujacego sie ploteczkami ¨Aquí hay tomate´´

Jesus Mariñas

Dziennikarz prasy brukowej. Mowi sie, ze zna wszystkie ciemne sekrety z zycia gwiazd.

Jesus Vazquez

Prezenter telewizyjny, miedzy innymi znany z prowadzenia reality shows.