Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże i wycieczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże i wycieczki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 grudnia 2011

Tropem matki i córki 2, czyli jak odczarować Majorkę w cztery dni


Mojej kochanej Mamie z podziękowaniami za cudowne towarzystwo, wytrwałość i cierpliwość!

Zacznę od końca: wróciłyśmy do Madrytu zmęczone, ale zupełnie Majorką oczarowane. No właśnie. Taką miałam cichą nadzieję, że odczaruję te niechętne opinie o wyspie, jakimi do tej pory byłam w Hiszpanii raczona, ale nie przypuszczałam, że spodoba mi się na tyle, aby obiecać sobie, że tam powrócę. Bądźmy szczerzy: w Hiszpanii Majorki się nie lubi. Majorka to, po pierwsze, już prawie Niemcy,a po drugie, mieszkańcy upierają się przy używaniu swojego lokalnego języka, który, O ZGROZO, podobny jest do katalońskiego. Dlatego też bliżej Hiszpanom do Wysp Kanaryjskich, choć te znajdują się od Półwyspu Iberyjskiego dużo dalej.

Ale wróćmy jednak do początku.

Na Majorkę wybrałyśmy się z Mamą w pierwszy długi weekend listopada. Skoro nie udało mi się mamy zaciągnąć do Jastrzębiej Góry, postanowiłam wykorzystać fakt, iż przyjechała odwiedzić mnie w Hiszpanii i, ku jej wielkiemu zdziwieniu, z dużej walizki kazałam się natychmiast przepakować w małą oraz zakomunikowałam, ze trzeba się wcześnie położyć spać, gdyż wyruszamy na Majorkę jutro o świcie. Na…Majorkę?, spytała zmęczona lotem do Madrytu Mama, ale… jak to?
Cofnijmy się jednak trochę przed początek.

Eskapadę na Majorkę zorganizowałam dwa tygodnie wcześniej przed przyjazdem Mamy i postawiłam na improwizację. Po zrobieniu małego researchu wśród rodziny i znajomych okazało się, że, owszem, o Lanzarote czy o Menorce mogłabym wiele rad uzbierać, natomiast Majorka, jeśli nawet się komuś przydarzyła, to było to dawno temu i nieprawda. Trudno, pomyślałam, lot zarezerwowany (do Majorki lotem Vueling, a z powrotem Ryanair), hotel ze śniadaniem też (śliczny hotelik na plaży w małej miejscowości pod stolicą Majorki, Palmy) – reszta się jakoś zorganizuje sama. Na szczęście dużo się nie myliłam. Majorka bowiem to niezwykle przyjazna turystom wyspa, choć z uprzejmością samych wyspiarzy niestety różnie to bywa.

Dzień pierwszy: Palma de Mallorca

Lądujemy rankiem na lotnisku w Palmie. Pierwsze, co uderza to niesamowita wilgotność powietrza. Drugie, to łatwość poruszania się po wyspie taksówkami, komunikacją miejską oraz wszechdostępność wynajmu samochodów. Już przy wyjściu z lotniska czeka na nas tablica z informacją o oficjalnych cenach wynajęcia taksówki do najbardziej popularnych miejsc. Zaraz za postojem taksówek, znajduje się przystanek autobusowy, z którego odchodzi parę autobusów w kierunku Palmy. Wszystko chodzi jak w zegarku. Zupełnie jak w Niemczech. Hm.

Bez problemy docieramy do hotelu i przez chwilę delektujemy się kawą tuż na plaży. Po kofeinowym zastrzyku nabieramy siły na nasz pierwszy przystanek: Palma de Mallorca.
Dojeżdzamy do miasta autobusem i od razu udajemy się do punktu informacji, który znajduje się na Plaza de España. Stąd też odjeżdzają wszystkie autobusy międzymiastowe, pociągi, metro oraz słynny pociąg Soller, o którym napiszę później. Panie w informacji są niezwykle chłodne, ale rzeczowe, i już po chwili wychodzimy z mapą miasta oraz garścią porad w ręku.

Mówi się, że w Hiszpanii najpękniejsze katedry to ta w Toledo, Sevilli, Santiago de Compostella oraz właśnie w Palmie. Jest to więc główny punkt zwiedzania. Po krótkiej wycieczce starym miastem (i znów te czyste i zadbane ulice!) naszym oczom ukazuje się niezwykła budowla. Widziałam już wszystkie wyżej wymienione katedry, ale ta przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Przez moment zaniemowiłyśmy z wrażenia. Niewiele bowiem może się równać pięknej konstrukcji wtopionej w krajobraz palm na tle morza. 
Katedra w Palma de Mallorca

Delektowaniu się widokami towarzyszy nam wyśmienity uliczny gitarzysta, który, jakby od niechcenia, gra cudowny Concierto de Aranjuez.


Po małym spacerze wybrzeżem, gdzie po raz pierwszy widzimy ścieżki rowerowe tuż nad samym morzem, przychodzi czas na obiad. Rzecz jasna będąc na Majorce należy bezwzględnie jeść ryby, owoce morza oraz, jak na Hiszpanię (a jednak) przystało: tapas. Ceny iberyjskie, kuchnia wyborna, obsługa zdecydowanie lepsza niż na Połwyspie.

Po obejrzeniu katedry nocą (och, warto!) wracamy do hotelu. Pani w recepcji informuje nas o zmianie na czas zimowy. Z pewnym siebie uśmiechem informuję ją, że oczywiście pamiętałyśmy. Po czym następnego dnia udajemy się na śniadanie dwie godziny za wcześnie. Coż, przynajmniej zyskałyśmy na czasie.

Dzień drugi: Soller i Valdemossa


Jedną z absolutnie rekomendowanych atrakcji na wyspie jest przejażdżka dziewiętnastowiecznym pociągiem z Palmy do uroczego miasteczka Soller. Widoki rozpościerające się z pociągu są rzeczywiście piękne, a i sama podróż takim antykiem to nie lada gratka. Po krótkim przystanku w Soller, przesiadamy się na tramwaj (kolejna dziewiętnastowieczna atrakcja) i udajemy się do Portu Soller. Widoki zapierają dech w piersiach! Morze, góry, zieleń….czego można chcieć więcej?

Port Soller


 Z Portu Soller autobusem (brawo, brawo dla komunikacji miejskiej na Majorce, naprawdę!) jedziemy do najpiękniejszego ponoć miasteczka na wyspie, gdzie nasz ukochany Chopin spędził romantyczny rok razem z George Sand…ku oburzeniu lokalnych mieszkańców. Dziś Chopin to chluba miasta, aczkolwiek ze wspomnień George Sand wiemy, iż za ich czasów tubylcy traktowali parę kochanków z niechęcią, a nawet wrogością. 

Sama podróż z Portu Soller do Valdemossa…mrozi krew w żyłach! Wyobraźcie sobie bowiem ogromny autokar balansujący nad przepaściami i pomykający z prędkością autostradową po wąskich, jednokierunkowych szosach.

Valdemossa to rzeczywiscie przeurocze i PRZEczyste miasteczko. Spędziłyśmy tam całe popołudnie spacerując szlakami Chopina  i George Sand…
Urocza uliczka w Valdemossa a obok pomnik Chopina

Dzień trzeci: Jaskinie Cuevas del Drach czy Cap de Formentor?

Kolejny dzień przyniósł nam dylemat.
Majorka to duża wyspa i z pewnością nie da się jej zwiedzić w cztery dni. Z rekomendacji pań z informacji wynikało, że jednym z obowiązkowych punktów wizyty są unikalne na skalę światową Jaskinie del Drach. Z drugiej strony miałyśmy ochotę na duże przestrzenie i piękne widoki, więc polecono nam też północ wyspy, a w szczególności Przylądek Formentor. Nie mogłyśmy się zdecydować do ostatniej chwili, ale przeważyła jednak opcja, jak to mama nazwała, ‘’młoda’’, bo polecana przez młodych ludzi…tak więc po godzinnej podróży znalazłyśmy się w porcie Pollenca, z którego już tylko parę kilometrów dzieliło nas od Cap de Formentor.

Cap de Formentor

W małym, ale przytulnym Porcie Pollenca w punkcie informacyjnym dowiadujemy się, że wycieczka na rowerach po Cap de Formentor jest raczej niewskazana, gdyż trasa wiedzie całą drogę pod górę. Zostaje nam opcja wynajęcia taxi. Po krótkiej rozmowie z taksówkarzem dochodzimy do porozumienia: co prawda nie spuszcza na oficjalnej cenie, ale w zamian obiecuje dać nam tyle czasu, ile chcemy na zwiedzanie oraz częste przystanki.

Podróż z Antonio w głąb przylądku

Antonio, bo tak się nazywał nasz przemiły andaluzyjski taksówkarz, nie tylko słowa dotrzymał, ale też stał się naszym przewodnikiem i fotografem :-)  Przez prawie trzy godziny zwiedziliśmy cały przylądek, którego ukoronowaniem jest przepiękny punkt widokowy z latarnią w roli głównej. Krajobrazy są rzeczywiście nie do opisania, a szczególną uwagę zwraca niesamowity błekit morza, gdzie niegdzie przetykany turkusowymi plamami. Po drodze do latarni zobaczyłyśmy jedną z piękniejszych plaż Majorki, playa de Formentor, niedaleko której znajduje się jeden z najbardziej snobistycznych hoteli w Hiszpanii, gdzie (ponoć) zbiera się często niemała celebrycka śmietanka.

Z playa de Formentor trasa wiedzie dalej w górę i po drodze należy obowiązkowo zatrzymać się na punkcie widokowym, z którego widać jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Majorki: ta mała niepozorna skała, którą widać na zdjęciu w tle. Skała jak skała, ale widoki na przepastny granat morza jest oszałamiający.


Polecam też skręcić na małą plażę (niestety my nie miałyśmy tej możliwości, gdyż zejście jest raczej daleko), których widoki podziwiałyśmy niestety z oddali:


Na koniec została nam więc słynna latarnia, którą można obejrzeć w parę minut, ale chyba lepiej poświęcić wiecej czasu na otaczające ją krajobrazy. I pora wracać do portu Pollenca. Antonio tak się już z nami zaprzyjaźnił, że nawet nam oferował obiad u siebie w domu. Coż, pewni byśmy skorzystały, gdyby nie fakt, że wciąż czekał na nas do zwiedzenia port Alcudia.

Port Alcudia

W przeciwieństwie do portu Pollenca i Soller, Alcudia nie powinna chyba być obowiązkowym punktem zwiedzania. Nie zabawiłyśmy więc tam dużo czasu i postanowiłyśmy wrócić do hotelu. Tam czekał nas pyszny obiad nad samą plażą, z ogromnym garnkiem małż w roli głównej.
Port Pollenca


Czwarty i ostatni dzień, czyli szlakiem dzikich plaż

Lot do Madrytu był zaplanowany na popołudnie, więc postanowiłyśmy wykorzystać czas na maksimum i udałyśmy się na wycieczkę rowerową szlakiem dzikich plaż, tzw. ‘’calas’’. Tak jak już wczesniej wspomniałam, ścieżki rowerowe na Majorce są nad samym morzem, a rowery można wynająć za ok. 5-8euro dziennie. Na pewno nie można przegapić tej atrakcji! Ścieżki rowerowe są bardzo dobrze zorganizowane, szerokie i świetnie oznakowane. Co jakiś czas należy zejść jednak z roweru i przeznaczyć parę chwil na podziwianie rozkosznych, dzikich plaż, które pięknie wkomponywują się w błękitne odcienie morza.
Dzika plaża na trasie rowerowej

Powrót do hotelu, szybko na przystanek, na lotnisko i…wycieczka się skończyła. Wróciłyśmy do Madrytu zmęczone, ale zupełnie Majorką oczarowane. Majorkę uważam więc za oficjalnie odczarowaną.

Jeden z przystanków na trasie rowerowej

Garść praktycznych info:

Pogoda nas nie zawiodła. Dużo słońca i krótki rękawek.

Kiedy najlepiej się wybrać na Majorkę? Na to pytanie Antonio odparł, iż najlepszy okres to wczesna jesień albo wiosna. Lepiej unikać lata, bo wtedy Majorka może nie o-, ale roz-czarować. Dzikie tłumy i ogólnie klimat nieprzyjemny.

Informacja dla turystów dostępna jest w każdym punkcie turystycznym.

Takie właśnie ścieżki rowerowe czekają na nas na Majorce
Jeśli wybieracie się na więcej dni, to koniecznie zwiedźcie wcześniej wspomniane jaskinie Cuevas del Drach. Można też wybrać się na rejs wokół wyspy lub na leżącą obok Menorkę. Interesującą opcją wydała mi się też plaża el Torrente de Pareis z dwoma 30-metrowymi skałami oraz Santuario de Lluc z plażą, którą wiele pytanych przeze mnie tubylców wskazało jako jedną z najpiękniejszych plaż Majorki. Jest zresztą jeszcze wiele, wiele ciekawych miejsc do odkrycia na Majorce przede mną!
Następna wyprawa...rowerem?

niedziela, 26 grudnia 2010

Lanzarote, czyli diabelsko kusząca wyspa


W maju planowaliśmy krótki wypad do Polski, ale ceny biletów nas tak odstraszyły, że zaczęliśmy rozglądać się za innym miejscem na wakacje. Już od dawna kusiło mnie, aby wybrać się na Wyspy Kanaryjskie,a w szczególności na tajemnicze Lanzarote, które znałam z opowieści i zdjęć moich znajomych. Zrobiliśmy szybkie rozeznanie i okazało się, że trafiliśmy na  sezon niskich cen więc odłożyliśmy Polskę na sierpień.
   
Organizacja pobytu w trzech punktach

Na początku udaliśmy się do paru agencji turystycznych, ale ostatecznie bardziej opłacało się zorganizować wszystko na własną rękę. Najtańsze bilety lotnicze udało się nam kupić przez Easy Jet1 : dla odważnych polecam zakup biletów bezpośrednio na ich stronie i zrezygnować ze wszystkich ubezpieczeń oraz innych wygód (na przykład rezerwacja miejsc)  wtedy bilet wychodzi najtaniej, choć trzeba przygotować się na dzikie biegi wraz z innymi pasażerami, aby zając sobie jakieś nie najgorsze miejsce.

Hotele zawsze rezerwujemy przez www.booking.com i tak też zrobiliśmy tym razem. Po konsultacjach ze znajomymi wybraliśmy czterogwiazdkowy aparthotel Sand Beach Resort na wybrzeżu Costa Teguise,  bez wyżywienia, gdyż w domkach, jakie się wynajmuje, mieliśmy do dyspozycji kuchnię.

Trzeci ważny punkt naszej podróży obejmował wynajem samochodu - i tu czekała nas miła niespodzianka. Wynajęliśmy na cały tydzień samochód za jedyne 100€, a benzyna na Wyspach Kanaryjskich jest bardzo tania, gdyż omijają ją podatki. Bardzo polecam więc wynajem samochodu: jest to wygodna i dość ekonomiczna opcja poruszania się po Wyspie.


Reasumując, należałoby organizować pobyt w następującej kolejności:

  1. Sprawdzamy dostępność i ceny hoteli na Lanzarote, a następnie rezerwujemy ofertę: można na 24godz przed wyjazdem rezerwację odwołać bez żadnych finansowych strat
  2. Kupujemy bilet lotniczy
  3. Rezerwujemy samochód


Przydatne adresy internetowe



Lecimy na Lanzarote

 Oczywiście jeśli planujemy lot z Easy Jet lub innym przewoźnikiem tanich linii lotniczych, należy liczyć się z dość zabójczymi godzinami wylotu. Tak też było i w naszym wypadku, gdyż lot mieliśmy o 6 nad ranem. Na szczęście wszystko przebiegło gładko (nie wspominając zdenerwowanych pasażerów, którzy tłumnie rzucili się do samolotu, bezlitośnie spychając konkurencje na boki, aby zająć miejsce). Samo lądowanie było dla mnie niezwykłym przeżyciem, gdyż w pewnym momencie ma się wrażenie, że samolot wyląduje w wodzie.

Dalej wszystko również przebiegło zgodnie z planem: samochód już na nas czekał (ku naszemu zaskoczeniu dostaliśmy model z wyższej półki i na dodatek mogliśmy go odebrać godzinę wcześniej niż było planowane). W hotelu też zameldowaliśmy się bez najmniejszego problemu trzy godziny wcześniej (oficjalnie check-in zaczyna się od 14)

Hotel jak najbardziej spełnił nasze oczekiwania. Każdy domek wyposażony jest w kuchnię i trzeba przyznać, że wnętrza są przytulne i dobrze zorganizowane. Do dyspozycji mieliśmy też basen oraz prywatną hotelową plażę. Sam hotel znajduje się zaledwie  o parę kroków od oceanu i około 10 minut od centrum. Zakupy mozna było robić w hotelowym supermarkecie lub w  pobliskich samoobsługowych sklepikach.

Hotel bez wahania mogę polecić, natomiast ja osobiście wybrałabym jednak inną część wyspy do zakwaterowania, a w szczególności  Playa Blanca, gdzie widoki są niesamowite, a i plaże są dużo ciekawsze niż na Costa Teguise.  

Tajemnicze Lanzarote

Lanzarote to jedna z wysp wchodzących w skład archipelagu Wysp Kanaryjskich. Jest dużo mniej znana niż jej siostry Tenerife czy Gran Canaria, ale nie znaczy to, że mniej doceniana. Lanzarote bowiem to wyspa jedyna w swoim rodzaju: jej krajobraz jest zdominowany przez drzemiące wulkany, które ponad 300 lat temu pogrzebały pod lawą nie tylko całą florę i faunę, ale przede wszystkim zmiotły z powierzchni ziemi prawie wszystkie osady ludzkie. Tragedia z czasem zamieniła się w błogosławieństwo; mieszkańcy nauczyli się wykorzystywać dobrodziejstwa lawy, a księżycowy, nieco szatański krajobraz coraz bardziej przyciągał turystów. Obecnie Wyspowicze utrzymują się przede wszystkim z turystyki. Dlatego też planując budżet na nasz pobyt na Lanzarote trzeba uwzględnić bilety wstępu do najmniejszej nawet atrakcji turystycznej. My postanowiliśmy nie żałować na ten cel pieniędzy i zobaczyć wszystko, co tylko możliwe. Jeśli wychodzicie z takiego samego założenia, polecam zakup na samym początku pobytu, specjalnego biletu, który obejmuje wstęp do wszystkich miejsc wartych zobaczenia: można zaoszczędzić w ten sposób nie tylko sporo pieniędzy, ale i też wysiłku. Ceny wejściówek kupowanych oddzielnie oscylują pomiędzy 4 a 8€ i dochodzą do 14€

Zwiedzamy Lanzarote

Najważniejsze strefy turystyczne na Lanzarote to:

1. Costa Teguise
Według mnie nie jest to najładniejsza część Wyspy, ale z pewnością jest dobrze położona jako baza wypadowa do robienia wycieczek. Znajduje się blisko stolicy Lanzarote Arrecife oraz lotniska. Dobre miejsce dla miłośników windsurfingu i innych sportów wodnych. Do tego rodzaju rozrywek polecana jest w szczególności najbardziej znana plaża Teguise: 'Las Cucharas'
2. Playa Blanca
Zdecydowanie mój faworyt jeśli chodzi o zakwaterowanie. Piękne widoki, cudowne plaże, wspaniały klimat do odpoczynku.
3. Puerto del Carmen
Jeśli waszym priorytetem przy wybieraniu zakwaterowania jest jest ilość restauracji, klubów nocnych oraz sklepów i lubicie miejski gwar, to polecam poszukać czegoś właśnie w Puerto del Carmen.

Najważniejsze atrakcje turystyczne - według mojej subiektywnej opinii - od najciekawszej w dół:

Absolutny mus. Przyprawiające o gęsią skórkę spotkanie twarzą w twarz z wulkanami. Park Narodowy Timanfaya robi ogromne wrażenie. Bilet wstępu obejmuje przejażdżkę autobusem pomiędzy najbardziej spektakularnymi wulkanami; doświadczenie porównywalne z jazdą na kolejce górskiej, ponieważ autobus jest duży, ledwo się mieści na wyznaczonych ścieżkach i często chybocze nad przepaściami.
Warto również zajrzeć do muzeum wulkanicznego, gdzie możemy nawet przeżyć symulację wybuchu wulkanu. Wejście do muzeum gratis.
Dla tych, którzy chcieliby spróbować przejażdżki na wielbłądach  - taka opcja również istnieje.

Kolejne niesamowite wręcz cudo Lanzarote. Los jameos del agua to jaskinie wydrążone przez lawę, w których mieści się ekskluzywna restauracja, bar oraz małe muzeum.
Dwa razy w tygodniu w restauracji odbywają się małe koncerty folklorystyczne. My skusiliśmy się na taki koncert przy wyśmienitej kolacji zakrapianej winem (uwaga: niekoniecznie z Lanzarote - Wyspa nie dorobiła się jeszcze dobrych win). Koszt takiej kolacji z deserem oscyluje w granicach 50€. Warto trochę pogłodować, żeby potem wydać zaoszczędzone pieniądze na taką ucztę.

Punkt widokowy na Lanzarote (na zdjęciu z widokiem na wyspę La Graciosa), który po prostu zapiera dech w piersiach. Wstęp płatny.  
 
  1. El Golfo2
Niesamowita gra kontrastów,  czerń plaży miesza się z różnymi odcieniami czerwieni skał i szmaragdowym kolorem jeziorka Charco de los Clicos (na zdjęciu poniżej)  
Jeziorko zawdzięcza swoją nietypową barwę kamieniowi półszlachetnemu Olivina, który miejscowi wykorzystują (obok samej lawy) do wyrobów biżuterii. Polecam kolację przy zachodzie słońca, które jest widowiskowe.
 
  1. Fundación César Manrique, casa de Tahíche
Duch artysty Césara Manrique  unosi się w prawie każdym zakątku Wyspy. To głownie dzięki niemu Lanzarote zaistniało na mapie turystów, nie tracąc przy tym swoich walorów naturalnych. Artysta całe życie walczył o ochronę środowiska i wizerunku wyspy; jemu zawdzięcza Lanzarote brak wieżowców czy wysokich hoteli oraz jednolitą, białą barwę domów, ale przede wszystkim to on zaprojektował główne atrakcje turystyczne, takie jak: Jameos del Agua, Mirador del Río, Jardín de Cactus.

César dodał też ciekawego, modernistycznego uroku swojej ojczyźnie; na wyspie można podziwiać wiele z jego konstrukcji oraz jego dom, który po śmierci artysty stała się niezwykle atrakcyjnym muzeum.
Cesar Manrique zmarł tragicznie w wypadku samochodowym.

  1. Najładniejsze Plaże:
Playa Blanca, Playa Dorada, Playa Mujeres, Playa de Papagayo (na dwie ostatnie wstęp płatny,3€) Playa de Famara (gdzie można podziwiać piaskowe wydmy)

Wstęp bezpłatny. Podwodne skały, o które rozbijają się fale z ogromną mocą. Niezapomniane przeżycie i, jak zwykle, bajeczna gra kolorów.
Na zdjeciu na poczatku artykulu.


Wstęp bezpłatny. W tym miejscu, które przypomina dywan podzielony na kwadraty, wydobywa się sól morską.

  1. La Cueva de los Verdes
Po spektakularnych Los jameos del agua można się na  La cueva de los Verdes zawieść - tak było w naszym przypadku. Po jaskini oprowadza przewodnik; opowiada barwne historie po hiszpańsku oraz po angielsku. Wstęp płatny.

  1. Guinate Tropical Park"Show de papagayos / bilety kupuje się oddzielnie, wstęp 1os kosztuje 14E
Tropikalne zoo. Przyznam, że spodziewałam się czegoś na kształt safari i dlatego tam się wybraliśmy. Jeśli jesteście fanami zoo, polecam.




Oraz dwa miejsce, do których ostatecznie nie dotarliśmy:

Wyspa La Graciosa
Jedna z sąsiadujących z Lanzarote wysepek słynąca z pięknych, spokojnych plaż, gdzie można odpocząć od turystów. Codzienne organizowane są przeprawy na wysepkę z portu Orzola.

Zaprojektowany przez Cesara Manrique. Wstęp płatny.



Jedzenie

Jedzenie to bardzo ważna część pobytu na Lanzarote! Wyspa słynie przede wszystkim z bardzo dobrych, świeżych ryb oraz z tzw papas arrugadas z mojo (na zdjęciu poniżej), czyli małymi ziemniakami w skórce podawanymi z sosem mojo: zielonym i czerwonym. Polecam też owoce morza.
 
Tak jak wcześniej napisałam, bardzo polecam wybrać się na romantyczną kolację w Los jameos del agua, albo chociaż na drinka.

Koszt obiadu dla dwóch osób to wydatek z rzędu 25€/35€.

Pogoda

Wyspy Kanaryjskie nazywane są też  Las islas de la eterna primavera, czyli Wyspami wiecznej wiosny, a to dlatego, że ich klimat jest łagodny, z bardzo stabilnymi temperaturami, które oscylują pomiędzy 22 i 25 stopniami i więcej, rzadko kiedy spadają poniżej 10 stopni. Nie zapominajcie jednak o ochronie przeciwsłonecznej, gdyż ze względu na dość silny wiatr nie odczuwa się prawie słońca. Po pierwszym dniu na wyspie, mieliśmy oboje znaczne poparzenia słoneczne na twarzy i ramionach.


Dla kogo Lanzarote?

Lanzarote to wyspa dla ciekawych przygody, oryginalności, lubiących wędrówki oraz dla tych, którzy szukają miejsca w miarę spokojnego jeśli chodzi o liczbę turystów (szczególnie po sezonie, czyli wiosną i wczesnym latem)

Odradzam tym, którzy przede wszystkim chcą plażować- inne wyspy archipelagu lepiej się do tego nadają oraz tym, którym przeszkadzać będzie brak zielonych pejzaży - Lanzarote to wyspa wulkaniczna i nie należy spodziewać się bujnej dżungli.

Nas Lanzarote oczarowało do tego stopnia, że planujemy tam jeszcze wrócić. Przemknęło nam nawet przez myśl osiedlenie się na wyspie, ale takie plany byłyby na razie w sferze marzeń. Pozostają nam więc wspomnienia i zdjęcia w lanzarotowych czarno-lazurowo-czerwonych barwach...



Na dobry koniec: inne drobne ciekawostki

Ø      Polecam wybrać się na obiad do portu Orzola (na przykład przed przejażdżką na La Graciosa), żeby skosztować przepysznych ryb, np. bonito.
Ø      Lanzarote jest przede wszystkim ulubionym miejscem na wakacje dla Anglików oraz Niemców. Nie dziwi więc ogromna ilość restauracyjek oferujących po bardzo przystępnej cenie prawdziwe...English breakfast dla amatorów bekonu z jajkami.
Ø      Jeśli macie w planach jakieś wydatki typu aparat fotograficzny, kamera wideo itp, radzę wstrzymać się z zakupami do wyjazdu na Lanzarote. Sprzęt można kupić naprawdę po okazyjnej cenie i należy się targować! Jeśli sprzedawca nie jest chętny do opuszczania ceny, zmieniamy sklep. Najlepiej udać, że nie jesteśmy przekonani co do zakupu produktu i nawet zagrać va banque i zabrać się do wyjścia ze sklepu - można wtedy uzyskać super cenę. My zrobiliśmy to dość bezwiednie, gdyż naprawdę nie chcieliśmy niczego kupić i cena kamery wideo spadła nagle o jakieś 40 procent! Jak już zakupimy towar, koniecznie trzeba na miejscu sprawdzić co nam wkładają do pudełka.
Ø      Wyspa obfituje w rożnego rodzaju zapełniacze czasu turystów, wystarczy się tylko dobrze rozejrzeć lub odwiedzić przed wyjazdem strony poświęcone Lanzarote. I tak, na przykład, Lanzarote słynie ze znakomitego pola golfowego, basenu typu Aquapark, można też się przejechać na go-karts, nauczyć się bądź doszlifować surfowanie, nurkowanie, jazdę konną i na wielbłądach. Istnieje też spory wybór rozrywek typu SPA.
Ø      Na Lanzarote przesuwamy zegarek o godzinę do tyłu




Wyjaśnienia do tekstu
1.  Bilety kupowaliśmy na trasie Madryt-Lanzarote. Jeśli ktoś ma informacje na temat cen biletów Warszawa-Lanzarote (zapewne z przesiadka) bardzo prosiłabym o kontakt.
2. Atrakcje z punktów 4,7 i 8 są w tym samym rejonie. Można je zwiedzać w kolejności: 8,7,4 lub 4,7,8

Przydatne linki

Do poczytania o atrakcjach turystycznych Lanzarote, zawiera cennik, godziny otwarcia i telefony:
http://www.residentecanario.com/index.php?option=com_content&task=blogcategory&id=69&Itemid=104


                                      AKTUALIZACJA: lato, 2011

I znów poniosło mnie na Lanzarote! Tym razem był to pobyt bardzo spokojny i nastawiony na podziwianie widoków, krajobrazów, delektowanie się słońcem i dobrym jedzeniem. Z wycieczek ''dorobiliśmy'' tylko wyspę La Graciosa, o której zaraz opowiem.


Na malutką wyspę La Graciosa można się dostać promem z portu Órzola. W sezonie promy odchodzą bardzo regularnie, ale radzę dokładnie zapoznać się z powrotami, żeby przypadkiem nie utknąć na wyspie na noc.

Czy warto się tam wybrać? La Graciosa przede wszystkim słynie z ładnych, piaszczystych plaż. Więc jeśli macie ochotę spędzić cały dzień wylegując się na plaży, to jest to dobra opcja. Ciekawą opcją dotarcia do plaż, które znajdują się spory kawałek od portu, jest wynajęcie taksówki terenówki. La Graciosa nie ma dróg asfaltowych, więc taka przejażdżka to nie lada gratka!

Tym razem zakwaterowaliśmy się na Playa Blanca. Tak jak pisałam w poście z 2008 roku (wyżej) jest to miejsce bardzo malownicze, z pięknymi, przepastnymi widokami na ocean.
Plaże są bardzo przyjemne i można naprawdę dobrze zjeść, wypocząć, a w specjalności polecam długie spacery brzegiem morza.

Dla tych, co od skalistych, czarnych krajobrazów wolą soczystą zieleń polecam Majorkę, na której byłam dwa miesiące temu i którą opisuję TU

sobota, 2 stycznia 2010

Hiszpania de los paradores, czyli jak spędzić niezapomniane chwile w niezwykłych miejscach

Kiedy w 1928 roku otworzono w Hiszpanii pierwszy El Parador de Gredos należący do sieci, która nieco później została nazwana paradores de turismo, nikt chyba nie śnił o skali sukcesu, jakim okazała się idea przeistaczania zabytkowych budowli w luksusowe hotele. Wspomniany już  El Parador de Gredos został zaingurowany przez króla Alfonso XII, który osobiście nadzorował projekt  jeszcze z początków dwudziestego wieku mający na celu rozbudowę usług hotelarskich w Hiszpanii. W latach trzydziestych powstały kolejne paradores, aż do wybuchy wojny domowej w 1935, podczas której wiele z działających już hoteli wykorzystywano jako tymczasowe szpitale, a niektóre z nich uległy sporym zniszczeniom. Po wojnie na szczęście wrócono do projektu, choć to dopiero lata sześćdziesiąte dały prawdziwy impuls w kierunku jego rozwoju. To właśnie wtedy Hiszpania zaczęła odkrywać swój turystyczny potencjał i w rezultacie przeznaczono ogromne fundusze na budowe nowych paradores.


Obecnie sieć hoteli liczy już ich 93, a od 1991 roku nazywa się Paradores de Turismo de España i uważana jest niebywałą atrakcję turystyczną. Są to rzeczywiście w większości hotele niezwykłe pod wieloma względami.  Przede wszystkim należy podkreślić fakt, iż zawsze łączą w sobie co najmniej dwa elementy: wspaniałe położenie i wiekowe budowle. Paradores bowiem mogą być dawnymi zakonami, fortecami czy zamkami, a wartość historyczna niektórych jest sama w sobie ich ogromnym atutem. Ich lokalizacja jest starannie dobrana;  mieszczą się one głównie w samym centrum miasta lub mają do zaoferowania niespotykane wręcz widoki. Są odpowiednikiem cztero lub pięcio gwiazdkowych hoteli (kilka ma nieco niższy standard).


Warto więc, wybierając się do Hiszpanii, wskoczyć choćby na kawę do takiego hotelu i dobrze się po nim rozejrzeć; tak jak napisałam już wcześniej wiele z nich to   prawdziwe zabytki. Niektóre paradores oferuja nawet wycieczki z przewodnikiem po terenie hotelu za niewielką opłatą. Naprawdę polecam z całego serca wyszukać w internecie przed planowaną wycieczką do Hiszpanii, czy w rejonie, w którym będziecie, znajduje się jakiś parador. Jeśli zdecydujecie się na nocleg w takim hotelu, przygotujcie się na wydatek z rzędu 100 i więcej euro za noc, a jeśli są bardziej luksusowe, tak jak na przykład kultowy pięcio- gwiazdkowy parador w Santiago de Compostella, to przyjdzie nam zapłacić za taką przyjemność nawet i 300€ za noc. Przy odrobinie szczęścia i dobrym sprawdzeniu ofert możemy natknąć się jednak na okazyjne ceny. W niektórych promocjach ceny za dobę i pokój dwuuosobowy spadają do 60€, wszystko zależy do sezonu i rodzaju hotelu.


Pierwszy parador, jaki miałam przyjemność zwiedzić to położony poza centrum miasta, na dużym wzniesieniu, parador w Toledo, który jest też przy okazji najlepiej położonym punktem widokowym mirador. Choć jest niestety dość oddalony od miasta, to naprawdę warto się tam wybrać. Panorama, jaka się rozciąga z jego tarasów zapiera po prostu dech w piersiach.


Od kiedy poddałam się urokowi hotelowi w Toledo zawsze staram się skręcić do paradores na trasach naszych wycieczek. Ku mojej ogromnej radości dostaliśmy od naszych znajomych w prezencie tzw. tarjeta de cinco noches, czyli bon na 5 noclegów w wybranych przez nas hotelach sieci paradores. Wybór nie był łatwy, ale od samego początku wiedzieliśmy, że chcemy spędzić te pięć dni w Galicji. Okazalo się, że to właśnie tam leży jeden z najpiękniejszych paradores w Hiszpanii. Nad samym oceanem, w murach dawnej fortecy wznosi się... Parador de Baiona.


Parador de Baiona w stu procentach zasłużył na swoją opinię. I choć padało w zasadzie przez cały nasz pobyt, nie pokrzyżowało nam to planów dobrej zabawy, gdyż sam budynek i otoczenie hotelu dostarcza takich wrażeń, że nie trzeba wcale go opuszczać. Można za to spacerować i odkrywać coraz to nowe zakątki tej średniowiecznej fortecy, w jej wnętrzu lub na zewnątrz: przechadzając się po jej murach, tuż nad rozbijającymi się w dole falami oceanu. Zupełnie jak w bajce. Ostatecznie deszcz nieco ustał i pozwolił nam na wypad do miasta. Baiona to śliczne  i przytulne nadmorskie miasteczko, gdzie można wspaniale odpocząć i skosztować rarytasów prawdziwej kuchni galicyjskiej, w tym słynnego pulpo a la gallego, który po prostu rozpływa się sam w ustach.


Parador w Baionie, od strony zachodniej









Nie dane nam było niestety spędzić całych pięciu nocy w Baionie, gdyż los nam trochę po drodze sprawił parę przykrych niespodzianek i musielśmy skrócić swój pobyt. Dwie pozostałe noce postanowiliśmy przeznaczyć na parador w Meridzie. Jest to miasto leżące w regionie Extremadura znane przede wszystkim z ruin, które pamiętają jeszcze czasy starożytnych Rzymian. To prawdziwe spotkanie z historią, szczególnie w ruinach teatru rzymskiego, który powstał na samym początku naszej ery! Meridę najlepiej zwiedzić w okresie letnim, kiedy organizowane są sztuki w teatrze. Sam parador jest położony w centrum miasta, o parę kroków od starówki, zabytkowych ruin i innych atrakcji. Jest jednym z najstarszych hoteli tego rodzaju, choć nie robi takiego wrażenia jak parador w Baionie.


Patio w hotelu parador w Meridzie





Niedaleko Meridy, w drodze powrotnej do Madrytu, zahaczyliśmy o miasteczko średniowiecznej urody, Trujillo, gdzie znajduje się kolejny czterogwiazdkowy parador, tym razem były zakon. Dzięki uprzejmości pani w recepcji, mogliśmy zobaczyć jego luksusowe i przestronne pokoje, a nawet usłyszeliśmy legendę o pewnej zakonnicy, która o północy przechadza się po hotelu. Żałowaliśmy trochę, że nie mogliśmy zostać choć jeden dzień dłużej i obiecaliśmy sobie, że kiedyś tam powrócimy.


Inne ogólnie znane i polecane hotele sieci paradores to, między innymi, położony w sercu samej Alhambry (Granada) były piętnastowieczny zakon czy pięciogwiazdkowy luksusowy w León, który ceniony jest ze względu na historyczną wartość budynku pochodzącego z szestnastego wieku. Dla tych, którzy przede wszystkim cenią piękne krajobrazy, godny polecenia jest, oprócz Baiony, parador w Ronda (Málaga) lub otoczony ze wszystkich stron oceanem parador na wyspie Gomera, a dla miłośników zielonej i górzystej Asturias: parador Cangas de Onís. Jeśli podobają się wam hotele o klimacie historycznym, romantycznym i nieco tajemniczym, to pamiętajcie o zajrzeniu do choćby jednego z majestatycznych paradores, które z pewnością pojawią się na waszej drodze podczas podróży po Hiszpanii, trzeba tylko wiedzieć jak je odnaleźć ...



Parador Cangas de Onís (Asturias)







Garść porad praktycznych


1. TARJETA DE CINCO NOCHES, czyli bon na pięć nocy w wybranym hotelu należącym do sieci paradores. Koszt: 515€ (103€ za nocleg).


Jeśli dostaniecie w prezencie lub zdecydujecie się na zakup tarjeta de cinco noches, weźcie pod uwagę, że za niektóre hotele trzeba dopłacić, a słynny parador w Alhambra (Granada) jest wykluczony z oferty. I tak, na przykład, za hotel w Santiago de Compostella płaci się 30€ dodatkowo za noc, w kwocie tej nie jest zawarte śniadanie. W Bajonie też trzeba dopłacić, ale wliczone jest w cenę śniadanie. Poza tym pokoje są zawsze tej niższej klasy, jeśli chcecie pokoje z widokami, znów przyjdzie wam dopłacić (też ok. 30€). Spytajcie koniecznie o parking. W Meridzie musieliśmy dopłacić 20€ za dobę, ale w Baionie parking znajdował się na zewnątrz, więc był gratis.


Dodatkowe informacje znajdziecie na stronie: http://www.paradores.es/es/portal.do?IDM=198&NM=3


Przy rezerwowaniu powiedzcie, że macie tarjeta de cinco noches.


Zakupu takiego bonu można dokonać pod numerem telefonu podanym na stronie paradores, ale czasem też zdarza się znaleźć dobre oferty w internecie z drugiej ręki (od ludzi, którzy dostali go w prezencie, ale nie mogą go wykorzystać)


UWAGA: bon ten ma ograniczoną datę ważności!!


2. REZERWACJA


Na stronie paradores:  można zarezerwować hotel online, czasem po wyjątkowo atrakcyjnych cenach, trzeba tylko polować na okazje. Opisywany parador w Trujillo w listopadzie kosztował 60€ za dobę, czyli nawet dużo mniej niż wychodziłaby noc kupując tarjeta de cinco noches.


Promocje: http://www.paradores.es/es/portal.do?IDM=168&NM=2


My wszystkie rezerwacje robiliśmy przez telefon, gdyż mieliśmy opisany powyżej bon.


Można odwołać rezerwację bez żadnych konsekwencji finansowych do 48h przed planowanym pobytem. Polecam wziąć wszystkie dodatkowe koszty pod uwagę, żeby nas nie spotkała przykra niespodzianka (patrz punkt pierwszy).


niedziela, 18 października 2009

Lanzarote, czyli diabelskie kuszenie wulkanow

W maju planowaliśmy krótki wypad do Polski, ale ceny biletów nas tak odstr  aszyły, że zaczęliśmy rozglądać się za innym miejscem na wakacje. Już od dawna kusiło mnie, aby wybrać się na Wyspy Kanaryjskie,a w szczególnosci na tajemnicze Lanzarote, które znałam z opowieści i zdjęć moich znajomych. Zrobilismy szybkie rozeznanie i okazało się, że trafiliśmy na  sezon niskich cen więc odłożyliśmy Polskę na sierpień.



Organizacja pobytu w trzech punktach



Na poczatku udaliśmy się do paru agencji turystycznych, ale ostatecznie bardziej opłacało się zorganizować wszystko na własną rękę. Najtańsze bilety lotnicze udało się nam kupic przez Easy Jet1 : dla odważnych polecam zakup biletów bezpośrednio na ich stronie i zrezygnowac ze wszystkich ubezpieczeń oraz innych wygód (na przykład rezerwacja miejsc)  wtedy bilet wychodzi najtaniej, choć trzeba przygotowac się na dzikie biegi wraz z innymi pasażerami, aby zajać sobie jakieś nienajgorsze miejsce.



Hotele zawsze rezerwujemy przez www.booking.com i tak też zrobiliśmy tym razem. Po konsultacjach ze znajomymi wybraliśmy czterogwiazdkowy aparthotel Sand Beach Resort na wybrzeżu Costa Teguise,  bez wyżywienia, gdyż w domkach, jakie się wynajmuje, mielismy do dyspozycji kuchnię.



Trzeci ważny punkt naszej podróży obejmował wynajem samochodu - i tu czekała nas miła niespodzianka. Wynajeliśmy na caly tydzień samochód za jedyne 100€, a benzyna na Wyspach Kanaryjskich jest bardzo tania, gdyż omijają ją podatki. Bardzo polecam więc wynajem samochodu: jest to wygodna i dość ekonomiczna opcja poruszania się po Wyspie.




Reasumując, należałoby organizować pobyt w następującej kolejności:





  1. Sprawdzamy dostępność i ceny hoteli na Lanzarote, a następnie rezerwujemy ofertę: można na 24godz przed wyjazdem rezerwację odwołać bez żadnych finansowych strat

  2. Kupujemy bilet lotniczy

  3. Rezerwujemy samochód




Przydatne adresy internetowe



www.easyjet.com


www.booking.com


www.autoreisen.es




Lecimy na Lanzarote



Oczywiście jeśli planujemy lot z Easy Jet lub innym przewoźnikiem tanich linii lotniczych, należy liczyć się z dość zabójczymi godzinami wylotu. Tak też było i w naszym wypadku, gdyż lot mieliśmy o 6 nad ranem. Na szczęście wszystko przebiegło gładko (nie wspominając zdenerwowanych pasażerów, ktorzy tłumnie rzucili sie do samolotu, bezlitośnie spychajac konkurencje na boki, aby zająć miejsce). Samo lądowanie było dla mnie niezwykłym przeżyciem, gdyż w pewnym momencie ma sie wrażenie, że samolot wyląduje w wodzie.



Dalej wszystko również przebiegło zgodnie z planem: samochód już na nas czekał (ku naszemu zaskoczeniu dostalismy model z wyzszej półki i na dodatek moglismy go odebrac godzinę wcześniej niż było planowane). W hotelu też zameldowalismy się bez najmniejszego problemu trzy godziny wcześniej (oficjalnie check-in zaczyna się od 14)



Hotel jak najbardziej spełnił nasze oczekiwania. Każdy domek wyposażony jest w kuchnię i trzeba przyznać, że wnętrza są przytulne i dobrze zorganizowane. Do dyspozycji mielismy też basen oraz prywatną hotelową plażę. Sam hotel znajduje się zaledwie  o parę kroków od oceanu i około 10 minut od centrum. Zakupy mozna było robić w hotelowym supermarkecie lub w  pobliskich samoobsługowych sklepikach.


Hotel bez wahania mogę polecić, natomiast ja osobiście wybrałabym jednak inną część wyspy do zakwaterowania, a w szczególności  Playa Blanca, gdzie widoki są niesamowite, a i plaże są dużo ciekawsze niż na Costa Teguise.



Tajemnicze Lanzarote



Lanzarote to jedna z wysp wchodzących w skład archipelagu Wysp Kanaryjskich. Jest dużo mniej znana niż jej siostry Tenerife czy Gran Canaria, ale nie znaczy to, że mniej doceniana. Lanzarote bowiem to wyspa jedyna w swoim rodzaju: jej krajobraz jest zdominowany przez drzemijące wulkany, które ponad 300 lat temu pogrzebały pod lawą nie tylko całą florę i faunę, ale przede wszystkim zmiotły z powierzchni ziemi prawie wszystkie osady ludzkie. Tragedia z czasem zamieniła się w błogosławieństwo; mieszkańcy nauczyli się wykorzystywać dobrodziejstwa lawy, a księżycowy, nieco szatański krajobraz coraz bardziej przyciągał turystów. Obecnie Wyspowicze utrzymują się przede wszystkim z turystyki. Dlatego też planując budżet na nasz pobyt na Lanzarote trzeba uwzględnić bilety wstępu do najmniejszej nawet atrakcji turystycznej. My postanowiliśmy nie żałować na ten cel pieniędzy i zobaczyć wszystko, co tylko możliwe. Jeśli wychodzicie z takiego samego założenia, polecam zakup na samym początku pobytu, specjalnego biletu, który obejmuje wstęp do wszystkich miejsc wartych zobaczenia: można zaoszczędzić w ten sposób nie tylko sporo pieniędzy, ale i też wysiłku. Ceny wejściowek kupowanych oddzielnie oscylują pomiędzy 4 a 8€ i dochodzą do 14€



Zwiedzamy Lanzarote



Najważniejsze strefy turystyczne na Lanzarote to:



1. Costa Teguise


Według mnie nie jest to najładniejsza część Wyspy, ale z pewnością jest dobrze położona jako baza wypadowa do robienia wycieczek. Znajduje się blisko stolicy Lanzarote Arrecife oraz lotniska. Dobre miejsce dla miłośników windsurfingu i innych sportów wodnych. Do tego rodzaju rozrywek polecana jest w szczególności najbardziej znana plaża Teguise: 'Las Cucharas'


2. Playa Blanca


Zdecydowanie mój faworyt jeśli chodzi o zakwaterowanie. Piękne widoki, cudowne plaże, wspaniały klimat do odpoczynku.


3. Puerto del Carmen


Jeśli waszym priorytetem przy wybieraniu zakwaterowania jest jest ilość restauracji, klubów nocnych oraz sklepów i lubicie miejski gwar, to polecam poszukać czegoś właśnie w Puerto del Carmen.



Najważniejsze atrakcje turystyczne - według mojej subiektywnej opinii - od najciekawszej w dół:





  1. El Parque Nacional de Timanfaya


Absolutny mus. Przyprawiające o gęsią skórkę spotkanie twarzą w twarz z wulkanami. Park Narodowy Timanfaya robi ogromne wrażenie. Bilet wstępu obejmuje przejażdzkę autobusem pomiędzy najbardziej spektakularnymi wulkanami; doświadczenie porównywalne z jazdą na kolejce górskiej, ponieważ autobus jest duży, ledwo się mieści na wyznaczonych ściazkach i często chybocze nad przepaściami.


Warto również zajrzec do muzeum wulkanicznego, gdzie możemy nawet przeżyć symulację wybuchu wulkanu. Wejście do muzeum gratis.


Dla tych, którzy chcieliby spróbować przejażdzki na wielbłądach  - taka opcja również istnieje.





  1. Los jameos del agua


Kolejne niesamowite wręcz cudo Lanzarote. Los jameos del agua to jaskinie wydrążone przez lawę, w których mieści się ekskluzywna restauracja, bar oraz małe muzeum.


Dwa razy w tygodniu w restauracji odbywaja się małe koncerty folklorystyczne. My skusiliśmy się na taki koncert przy wyśmienitej kolacji zakrapianej winem (uwaga: niekoniecznie z Lanzarote - Wyspa nie dorobiła się jeszcze dobrych win). Koszt takiej kolacji z deserem oscyluje w granicach 50€. Warto trochę pogłodować, żeby potem wydać zaoszczędzone pieniądze na taką ucztę.





  1. El Mirador del Rio


Punkt widokowy na Lanzarote (na zdjeciu z widokiem na wyspe La Graciosa), który po prostu zapiera dech w piersiach. Wstęp płatny.





  1. El Golfo2


Niesamowita gra kontrastów,  czerń plaży miesza się z różnymi odcieniami czerwieni skał i szmaragdowym kolorem jeziorka Charco de los Clicos (na zdjeciu ponizej)


Jeziorko zawdzięcza swoją nietypową barwę kamieniowi półszlachetnemu Olivina, który miejscowi wykorzystują (obok samej lawy) do wyrobów biżuterii. Polecam kolację przy zachodzie słońca, które jest widowiskowe.





  1. Fundación César Manrique, casa de Tahíche


Duch artysty Césara Manrique unosi się w prawie każdym zakątku Wyspy. To głownie dzięki niemu Lanzarote zaistniało na mapie turystów, nie tracąc przy tym swoich walorów naturalnych. Artysta całe życie walczył o ochronę środowiska i wizerunku wyspy; jemu zawdzięcza Lanzarote brak wieżowców czy wysokich hoteli oraz jednolitą, białą barwę domów, ale przede wszystkim to on zaprojektował główne atrakcje turystyczne, takie jak: Jameos del Agua, Mirador del Río, Jardín de Cactus.



César dodał też ciekawego, modernistycznego uroku swojej ojczyźnie; na wyspie można podziwiać wiele z jego konstrukcji oraz jego dom, który po śmierci artysty stała się niezwykle atrakcyjnym muzem.


Cesar Manrique zmarł tragicznie w wypadku samochodowym.







  1. Najładniejsze Plaże:


Playa Blanca, Playa Dorada, Playa Mujeres, Playa de Papagayo (na dwie ostatnie wstęp płatny,3€) Playa de Famara (gdzie można podziwiać piaskowe wydmy)





  1. Los Hervideros


Wstęp bezpłatny. Podwodne skały, o które rozbijają się fale z ogromną mocą. Niezapomniane przeżycie i, jak zwykle, bajeczna gra kolorów.


Na zdjeciu na poczatku artykulu.






  1. Salinas del Janubio


Wstęp bezpłatny. W tym miejscu, które przypomina dywan podzielony na kwadraty, wydobywa się sól morską.






  1. La Cueva de los Verdes


Po spektakularnych Los jameos del agua można się na  La cueva de los Verdes zawieść - tak było w naszym przypadku. Po jaskinii oprowadza przewodnik; opowiada barwne historie po hiszpańsku oraz po angielsku. Wstęp płatny.





  1. Guinate Tropical Park"Show de papagayos / bilety kupuje się oddzielnie, wstęp 1os kosztuje 14E


Tropikalne zoo. Przyznam, że spodziewałam się czegoś na ksztat safari i dlatego tam się wybraliśmy. Jeśli jesteście fanami zoo, polecam.






Oraz dwa miejsce, do których ostatecznie nie dotarliśmy:



Wyspa La Graciosa


Jedna z sąsiadujących z Lanzarote wysepek słynąca z pięknych, spokojnych plaż, gdzie można odpocząć od turystów. Codzienne organizowane są przeprawy na wysepkę z portu Orzola.



Jardín de Cactus de Lanzarote


Zaprojektowany przez Cesara Manrique. Wstęp płatny.





Jedzenie



Jedzenie to bardzo ważna część pobytu na Lanzarote! Wyspa słynie przede wszystkim z bardzo dobrych, świeżych ryb oraz z tzw papas arrugadas z mojo (na zdjeciu ponizej), czyli małymi ziemniakami w skórce podawanymi z sosem mojo: zielonym i czerwonym. Polecam też owoce morza.



Tak jak wcześniej napisałam, bardzo polecam wybrać się na romantyczną kolację w Los jameos del agua, albo chociaż na drinka.



Koszt obiadu dla dwóch osób to wydatek z rzędu 25€/35€.



Pogoda



Wyspy Kanaryjskie nazywane są też  Las islas de la eterna primavera, czyli Wyspami wiecznej wiosny, a to dlatego, że ich klimat jest łagodny, z bardzo stabilnymi temperaturami, które oscylują pomiędzy 22 i 25 stopniami, rzadko kiedy spadają poniżej 10 stopni. Nie zapominajcie jednak o ochronie przeciwslonecznej, gdyż ze względu na dość silny wiatr nie odczuwa się prawie słońca. Po pierwszym dniu na wyspie, mielismy oboje znaczne poparzenia słoneczne na twarzy i ramionach.




Dla kogo Lanzarote?



Lanzarote to wyspa dla ciekawych przygody, oryginalności,lubiacych wędrówki oraz dla tych, którzy szukają miejsca w miarę spokojnego jeśli chodzi o liczbę turystów (szczególnie po sezonie, czyli wiosną i wczesnym latem)



Odradzam tym, którzy przede wszystkim chcą plażować- inne wyspy archipelagu lepiej sie do tego nadają oraz tym, którym przeszkadzać będzie brak zielonych pejzaży - Lanzarote to wyspa wulkaniczna i nie należy spodziewać sie bujnej dżungli.



Nas Lanzarote oczarowało do tego stopnia, że planujemy tam jeszcze wrócić. Przemknęło nam nawet przez myśl osiedlenie się na wyspie, ale takie plany byłyby na razie w sferze marzeń. Pozostają nam więc wspomnienia i zdjęcia w lanzarotowych czarno-lazurowo-czerwonych barwach...





Na dobry koniec: inne drobne ciekawostki



Ø      Polecam wybrać się na obiad do portu Orzola (na przykład przed przejażdżką na La Graciosa), żeby skosztować przepysznych ryb, np. bonito.


Ø      Lanzarote jest przede wszystkim ulubionym miejscem na wakacje dla Anglików oraz Niemców. Nie dziwi więc ogromna ilość restauracyjek oferujących po bardzo przystępnej cenie prawdziwe...English breakfast dla amatorów bekonu z jajkami.


Ø      Jeśli macie w planach jakieś wydatki typu aparat fotograficzny, kamera wideo itp, radzę wstrzymać się z zakupami do wyjazdu na Lanzarote. Sprzęt można kupic naprawdę po okazyjnej cenie i należy się targować! Jeśli sprzedawca nie jest chętny do opuszczania ceny, zmieniamy sklep. Najlepiej udać, że nie jesteśmy przekonani co do zakupu produktu i nawet zagrać va banque i zabrać się do wyjścia ze sklepu - można wtedy uzyskać super cenę. My zrobiliśmy to dość bezwiednie, gdyż naprawdę nie chcielismy niczego kupić i cena kamery wideo spadła nagle o jakieś 40 procent! Jak już zakupimy towar, koniecznie trzeba na miejscu sprawdzić co nam wkładają do pudełka.


Ø      Wyspa obfituje w róznego rodzaju zapełniacze czasu turystów, wystarczy się tylko dobrze rozejrzeć lub odwiedzić przed wyjazdem strony poświęcone Lanzarote. I tak, na przykład, Lanzarote słynie ze znakomitego pola golfowego, basenu typu Aquapark, można też się przejechać na go-karts, nauczyć się bądź doszlifować surfowanie, nurkowanie, jazdę konną i na wielbłądach. Istnieje też spory wybór rozrywek typu SPA.


Ø      Na Lanzarote przesuwamy zegarek o godzinę do tyłu






Wyjaśnienia do tekstu


1.  Bilety kupowaliśmy na trasie Madryt-Lanzarote. Jeśli ktoś ma informacje na temat cen biletów Warszawa-Lanzarote (zapewne z przesiadka) bardzo prosiłabym o kontakt.


2. Atrakcje z punktów 4,7 i 8 są w tym samym rejonie. Można je zwiedzać w kolejności: 8,7,4 lub 4,7,8



Przydatne linki



Do poczytania o atrakcjach turystycznych Lanzarote, zawiera cennik, godziny otwarcia i telefony:


http://www.residentecanario.com/index.php?option=com_content&task=blogcategory&id=69&Itemid=104